Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indyjskie inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indyjskie inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Niedzielny obiad... po indyjsku :)

Niedzielny obiad... po indyjsku :)

Co jedliście dzisiaj na obiad? U nas na stole zagościł taki zestaw:


Talerz indyjskich różności jako alternatywa dla rosołu i schabowego, czy też karkówki i skrzydełek z grilla :) W dodatku absolutnie bez mięsa, a mimo to całość smaczna i pożywna. Na zdjęciu chole chaat, matar paneer, roti i chucumber. Konia z rzędem temu, kto odgadnie o co chodzi :)

Serdeczne pozdrowienia dla miłośników kuchni indyjskiej!

Album Bollymaniaczki

Album Bollymaniaczki

Choć od wręczenia poniższego albumiku minęła już kupa czasu, nie doczekał się on jeszcze żadnej wzmianki na blogu. Pora więc naprawić to niedopatrzenie. Album o formacie 20 x 20 cm zawiera zdjęcia niejakiej Emeczki, z czasów gdy była jeszcze piękna, młoda i kolorowa :P Nie, teraz nie zostało tylko samo "i". Po prostu teraz Emeczka nie ubiera się już tak pstrokato jak kiedyś, a wszystkie indyjskie szmatki wylądowały na dnie szafy, albo zostały zutylizowane. A szkoda. Z pewnością były to piękne czasy, warte upamiętnienia :) Stąd właśnie pomysł na album, dokumentujący zmagania wyżej wymienionej z kulturą (i modą!) indyjską.

Album zamieszkał w takim oto pudełeczku z okienkiem.


Ponieważ w trakcie obróbki album mocno "spuchł", musiałam go rozbindować i spiąć od nowa dużymi kółkami. Z boku zawiązywana wstążka, na okładce papierowe kwiatki i wycinanki z beermaty.


I parę zbliżeń na detale w środku. Zdjęcia opublikowane za zgodą właścicielki ;)










Co mnie mocno zdziwiło, to fakt, że stworzenie od podstaw takiego albumu jest niezmiernie czasochłonne. Co prawda nie dłubałam go dzień w dzień, ale i tak zaplanowanie całości, zgromadzenie materiałów i wykonanie 22 stron zajęło mi prawie 3 miesiące. Dlatego tym bardziej podziwiam osoby, które potrafią machnąć taki album w dwa tygodnie :)

Nie sądzę, żebym porwała się ponownie na coś takiego. No chyba, że na jakąś naprawdę wyjątkową okazję :)

Samosa - pyszne indyjskie pierożki

Samosa - pyszne indyjskie pierożki

Samosy są w Indiach najpopularniejszą przekąską. I nie ma się czemu dziwić - smakują fantastycznie zarówno na gorąco, gdy parujące z rozerwanego ciasta aromatyczne nadzienie drażni kubki smakowe i parzy jęzor, ale i są doskonałe na zimno, np. następnego dnia. Chrupiące trójkątne rożki nadziewa się czym dusza zapragnie - w wersji bengalskiej np. farsz robi się z jagnięciny, pomidorów i zielonego groszku. Najlepsze jednak, moim zdaniem, jest klasyczne wegetariańskie nadzienie, które bez problemów można przygotować z łatwo dostępnych składników. Zacznijmy jednak od początku, czyli od ciasta.

Składniki na ciasto:
  • 450 g mąki (luksusowa lub zwykła)
  • 1 łyżeczka soli
  • 4 łyżki oleju roślinnego
  • szklanka ciepłej wody
Mąkę przesiać do miski, dodać sól oraz olej. Tu dygresja: właściwie powinno się używać ghee, czyli klarowanego masła, ale jestem zbyt leniwa, by samemu klarować, a kupne jest drogie i nie mam do niego zaufania. Spokojnie można ghee zastąpić olejem bez szkody dla ciasta :)
Mąkę z solą i olejem rozcierać w palcach i ugniatać, aż "ciasto" zacznie przypominać bułkę tartą. Powoli wlać ciepłą wodę i zagnieść wszystkie składniki. Przełożyć na oprószony mąką blat i ugniatać 5 minut, aż ciasto będzie elastyczne i gładkie. Zawinąć w woreczek i odstawić.

Pora przygotować nadzienie. Stworzymy go ze składników widocznych na zdjęciu poniżej:

Składniki na nadzienie:
  • 0,5 kg ziemniaków
  • 100-150 g mrożonego zielonego groszku
  • 1 nieduża cebula
  • ok. 4 cm kawałek świeżego imbiru
  • 1-2 papryczki chili
  • 2 łyżki posiekanych liści kolendry lub 1 łyżka pasty z kolendry
  • 2 łyżeczki kminu rzymskiego (kuminu)
  • 1 łyżeczka kolendry
  • 0,5 łyżeczki mielonej kurkumy
  • 0,5 łyżeczki garam masala
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki oleju
  • jak już jesteśmy przy oleju - będzie nam też potrzebny do smażenia samosów
Ziemniaki obrać, pokroić w dość sporą kostkę, gotować we wrzątku ok. 10 minut, osączyć i przełożyć do miski. Groszek krótko obgotować, by był lekko twardawy, przepłukać zimną wodą, dodać do ziemniaków. Na małej suchej patelni podprażyć na niedużym ogniu nasiona kminu rzymskiego i kolendrę. Gdy mieszanka zacznie pachnieć, zdjąć z gazu i roztłuc w moździerzu.
Cebulę drobno posiekać, imbir obrać i również posiekać lub zetrzeć na tarce na małych łezkach. Ja z reguły używam tarki, ale wówczas imbir rozwarstwia się na takie drobne "włoski". Żeby temu zapobiec można pokroić imbir nożem na malutkie kawałki. Papryczkę chili przekroić wzdłuż, usunąć nasiona i drobno pokroić. W oryginalnym przepisie papryczki są zielone i występują w ilości 3 sztuk. Dla mnie to trochę za dużo, poza tym zielone ciężej dostać. Z reguły używam czerwonych i spokojnie wystarcza jedna, góra dwie.
Cebulę zezłocić na oleju. Dodać przyprawy - kmin rzymski, kolendrę, kurkumę i garam masala, chwilę smażyć razem. Dodać posiekany imbir i chili, krótko przesmażyć. Wrzucić na patelnię część ziemniaków, mieszać przez minutę, by dokładnie zebrały całą mieszankę przypraw z patelni i przełożyć z powrotem do miski. Dodać posiekaną kolendrę lub łyżkę pasty, wlać sok z cytryny, doprawić solą, wymieszać. Nadzienie powinno być lekko słone, z wyraźnym, dominującym smakiem przypraw, odrobinę pikantne, z lekko wyczuwalną kwaskową nutą. To bardzo ważne, bo same ziemniaki z groszkiem smakują raczej mdło i nieciekawie. Trzeba więc odpowiednio doprawić nadzienie, bo od niego zależy smak całej potrawy. Ja z reguły na tym etapie dosypuję jeszcze odrobinę kurkumy i garam masali.
Gotowy farsz powinien wyglądać mniej więcej tak:


Pora przygotować pierożki.
Oczywiście można je wykonać tradycyjnym sposobem z wycinaniem szklanką i składaniem na pół, ale to takie mało indyjskie :) Najlepiej wykonać je w sposób tradycyjny. Ponieważ trochę ciężko wytłumaczyć to "na sucho" prezentuję poniżej instrukcję obrazkową. Na zdjęciach widać więc moje łapki i kuchenny blat, bo nie dorobiłam się jeszcze stolnicy, przepraszam :)
Zacznijmy od tego, że z kawałka ciasta należy oderwać kulkę wielkości orzecha włoskiego i rozwałkować na okrągły placek. Placuszek przekroić nożem na pół i posmarować jego brzegi wodą.

Dalsze brzegi zawinąć i dokładnie skleić, aby powstał rożek.

Rożek odwrócić, do środka nałożyć łyżeczką nadzienie.

Brzegi założyć na zakładkę...

...i skleić, formując pozostałe dwa rogi pierożka.

Teraz pozostaje tylko wrzucić samosy na gorący olej i usmażyć za złoto, ok. 2-3 minuty z każdej strony. Usmażone pierożki osączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku.

Samosy można też upiec w piekarniku, ale przyznam szczerze, że nie próbowałam. Jestem wierna tradycyjnej, niezdrowej wersji, niestety :)

Z czym podawać samosy? Doskonale komponuje się z nimi raita z poprzedniego wpisu, albo chutney z mango, czy tamaryndowca. A jeśli nie ma pod ręką nic pasującego? Samosy znikną tak czy siak. Są na tyle smaczne, że nie potrzebują towarzystwa :)

Raita - prosta indyjska przystawka

Raita - prosta indyjska przystawka

Kuchnia indyjska to prawdziwa masala - przebogata mieszanka smaków i zapachów. Tajemnicą niepowtarzalnego smaku i aromatu indyjskich dań z pewnością są przyprawy. Sporo indyjskich potraw jest pikantnych, ale oczywiście nie wszystkie. Do tych jednak, które lekko przypiekają kubki smakowe świetnie pasuje prosta indyjska przystawka - raita.
Raita swoją konsystencją właściwie powinna przypominać sos, ja jednak wolę wersję bardziej sałatkową. Jej głównym składnikiem jest gęsty jogurt i ogórek. Z założenia raita powinna mieć łagodny, orzeźwiający smak i stanowić idealne dopełnienie dla pikantnego i aromatycznego dania głównego. Przepisów na raitę jest całe mnóstwo. W jednych ogórek występuje samotnie, w innych towarzyszy mu pomidor. W niektórych orzeźwiającej nuty dostarcza mięta, gdzie indziej świeża kolendra. Moja wersja raity jest łatwa i prosta. Oczywiście najlepiej przygotowywać ją w sezonie, gdy świeżych ogórków i pomidorów mamy pod dostatkiem, ale i zimą może smakować całkiem nieźle.

Co będzie potrzebne?
  • 5 średniej wielkości ogórków
  • 1-2 nieduże pomidory
  • mały kubeczek gęstego jogurtu naturalnego (np. bałkański, grecki)
  • łyżeczka oleju roślinnego
  • garść świeżych liści kolendry lub dwie łyżeczki pasty z kolendry
  • 1 łyżeczka czarnej gorczycy
  • sól, pieprz do smaku
Wspomnianą wyżej świeżą kolendrę można kupić w doniczce - w prawie każdym markecie. Trzeba ją jednak prędko zużyć, bo delikatne listki szybko więdną. Można użyć też gotowej pasty z kolendry, choćby takiej jak na zdjęciu poniżej. W zastępstwie kolendry może wystąpić także mięta - świeża lub w postaci suszu.

Przygotowanie:
Ogórki obrać, pokroić w kostkę, przełożyć do miski. Pomidora sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki, drobno pokroić i odsączyć na sitku z nadmiaru soku. Na małą patelnię wlać łyżeczkę oleju i wsypać czarną gorczycę. Przykryć szczelnie pokrywką i podgrzewać na wolnym ogniu. Pod wpływem ciepła ziarenka popękają, wówczas należy zdjąć patelnię z gazu. Do ogórków dodać pomidora, gorczycę i posiekane listki kolendry (lub dwie łyżeczki pasty). Całość wymieszać z jogurtem, doprawić do smaku solą, odrobiną pieprzu i gotowe!

Gotową przystawkę serwować z ... no właśnie :) Raita świetnie pasuje do prezentowanego powyżej indyjskiego dania. Co to takiego i jak się to przyrządza - już niebawem.

Copyright © 2016 Rzekotka - blog scrapbookingowy , Blogger