Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Wielkanocne zajączki

Wielkanocne zajączki


To już ostatni dzwonek na wysłanie wielkanocnych życzeń, wpadam zatem, by podzielić się zdjęciami moich świątecznych kartek. Są na nich bazie, piórka i świetne zajączki z wykrojnika I Love Craft, które w zasadzie robią całą robotę. Czyż nie są urocze?

Kartka świąteczna ręcznie robiona

Wielkanocna kartka z zajączkiem

Kartka na Wielkanoc - zając, bazie, piórka, jajo

Choć tym razem nie miałam zbyt wiele czasu, by przysiąść nad kartkami, wydaje mi się, że wyszły całkiem udane. Aczkolwiek, jak wspomniałam, to nie moja zasługa. Przed większością osób upragnione kilka dni odpoczynku, ja także zamierzam radośnie je wykorzystać :)




Wielkanocne kartki

Wielkanocne kartki

To już ostatni moment na zaprezentowanie wielkanocnych kartek, zatem wrzucam na szybko zdjęcia. Kartki tworzone w ilości hurtowej, jak zwykle na ostatnią chwilę, ale są! W tym roku znajomi i rodzina zostali obdarowani królikiem :) Tak bardzo spodobał mi się ten stempelek, że nie mogłam sobie odmówić użycia go na wielkanocne kartki. Napis pochodzi od Wikuchy.



A na deser kartka schodkowa, którą zrobiłam dla mojej ulubionej sąsiadki :)


Wszystkiego dobrego na Święta, odpocznijcie od pracy i codziennych trosk!


9 baranków i 3 jajka

9 baranków i 3 jajka

Ile baranów można zamknąć w papierowym pudełku o wymiarach 10x10 cm? Spróbowałam i wyszło mi, że mieści się mikro-kierdel, czyli 9 sztuk. Cztery baranki pasą się na ściankach, jeden odpoczywa na środku wśród zieleni, a cztery fruwają w powietrzu machając kopytkami :) Zobaczcie sami:



Baranki na ściankach wycięłam wykrojnikiem Marianne Design (Madzia, dzięki!).


Centralnie umieszczony baranek to figurka z tworzywa. 


A te fruwające puchate kulki to już moja radosna twórczość własna - pompony, styropianowe jajka, włóczka i koraliki. Sam kształt baranków pozostawia co nieco do życzenia, ale jak na pierwszy raz - jestem zadowolona, bo bawiłam się świetnie. 


A gdzie te trzy jajka? - mógłby zapytać ktoś bardzo wnikliwy. Usadowiły się w gnieździe na wieczku pudełka, by kompletnie nie sugerować jego zawartości :)


Zabawnie wyszło, prawda? Miłego wieczoru i do następnego razu!

Zaległe kartki wielkanocne

Zaległe kartki wielkanocne

Właśnie na blogu Scrap Cafe znalazłam wpis dotyczący kartek wielkanocnych, więc niejako czuję się usprawiedliwiona, że wrzucam zaległe własne :) Na szczęście to ostatnie kartki świąteczne, jakie robiłam w tym roku.


Na pierwszym planie urocze zajączki z Pion Design oraz własnoręcznie klejone kwiatki.



Takie trochę bałaganiarskie te kartki mi wyszły, ale na szczęście ciociom się podobały. Mnie zresztą też wydają się całkiem całkiem :) Miłego wieczoru!


Koszyczek z niespodzianką

Koszyczek z niespodzianką

Koszyczek z niespodzianką, czyli połączenie decoupage ze scrapbookingiem - papierowy koszyczek, a wewnątrz reliefowe zdekupowane jajka :)



Słonecznej pogody i Wesołych Świąt!

Proste kartki wielkanocne

Proste kartki wielkanocne

W oczekiwaniu na zbliżające się Święta popełniłam kilka kartek dla rodziny. Ponieważ ostatnio doba jest dla mnie stanowczo za krótka, kartki z konieczności są prościutkie i nieskomplikowane. Ale myślę sobie, że lepsze takie, niż żadne :)



Zwariowane kolorowe guziczki-króliczki dostałam od Elwirki (dziękuję!).


To nie koniec kartek z kicaczkami, ale o tym w następnym poście. Miłego wieczoru!


Zaległe jajka wielkanocne z zajączkami

Zaległe jajka wielkanocne z zajączkami

Dwa tygodnie po czasie, ale lepiej późno niż wcale :) Przegrzebałam się przez zdjęcia, które zrobiłam moim wielkanocnym zającom i wreszcie mogę oficjalnie zaprezentować je światu. Oto moje tegoroczne jajka dekorowane od środka z mocno "leśnym" wypełnieniem:


Ale od początku - gdy tylko zobaczyłam te zajączki, od razu wiedziałam, że zamieszkają w moich jajkach, chociaż prawdę powiedziawszy z początku prezentowały się dość smutno.


Pierwszą rzeczą było nadanie im odpowiedniej faktury, by nie były takie gładziutkie, ale wyglądały na bardziej puszyste i można je było pocieniować. Fakturę zajączkom nadałam gęstą pastą strukturalną. Potem pozostało się tylko uśmiechnąć do mojego utalentowanego mężczyzny o pomalowanie kicaczków :)


Spod pędzla Vilka wyszła cała gromadka zajączków, każdy z innym kolorem futerka. Sama próbowałam pomalować jednego, ale powstał z tego jakiś smutny brudas, tak więc to chyba nie dla mnie :) Na koniec kapnęłam każdemu futrzakowi odrobinkę Glosssy Accents, by miały bardziej naturalne i szkliste oczka.


Kolejnym krokiem było przygotowanie zajączkom ich nowych domków. Każda para otrzymała swój kawałeczek lasu, by było im wygodnie i zielono. Styropianowe połówki pomalowałam kilka razy farbą akrylową, by nie rzucały się zbytnio w oczy. Do dekoracji użyłam mieszanki przeróżnego zielonego śmiecia, począwszy od roślinek sztucznych - plastikowych i papierowych, przez posypki i chrobotki, a na fusach z herbaty skończywszy :) Jak dobrze mieć w domu modelarza z prawdziwego zdarzenia - nie tylko rozumie twórcze szaleństwo, ale jeszcze podsuwa gotowe materiały do pracy :*


Poniżej zbliżenia na gotowe dekoracje zanim wsadziłam je do jajek. Na takich "gołych" lepiej widać wszystkie szczegóły.




A tak prezentują się już gotowe jajka - owstążkowane i umieszczone na podstawkach. Niestety aparat oszalał od takiej ilości czerwieni i groszków, więc kolory są troszkę przekłamane.



Zrobiłam jedynie trzy jajka, ale nie o ilość tu chodzi, a o dobrą zabawę. Wyszły bardzo wiosenne, kolorowe i autentycznie mi się podobają :) W przyszłym roku też im nie odpuszczę, a co :)

Historia pewnej kury i dwóch jajek

Historia pewnej kury i dwóch jajek

Dzisiejszy wpis będzie długi i rozwlekły oraz zawierać będzie stanowczo za dużo zdjęć :) Wszystko dlatego, że będzie wpisem zbiorczym, opowiadającym historię przedmiotów widocznych na fotografii poniżej.


Ale zacznijmy od początku. Dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze raczkującą dekupażystką, zamarzyło mi się zrobienie styropianowego jaja. Motywem przewodnim na jaju miały być elementy wycięte z serwetki - kura i kogut. Z kogutem jakoś sobie poradziłam, za to kura okazała się okropnie wrednym ptaszyskiem, które w ogóle nie chciało ze mną współpracować. Kurze stopy krzywo się przykleiły i paskudnie podwinęły do środka, skutkiem czego kura wyglądała jak po paraliżu. Chcąc uratować moje jajo złapałam za Modellier Gras, specyfik imitujący źdźbła trawy i zapaćkałam cały dół jajka łącznie z kurzymi stopami. Tak, posiadam zdjęcie tego szkaradzieństwa, więc bez problemu można ocenić żałosne efekty mojej pracy. 


Takiej ohydki oczywiście nie mogłam nikomu podarować, więc jajo latami leżało wciśnięte w kącie szafy, raz na jakiś czas przywoływane na pamięć przez moje Szczęście, które do owej kury przejawiało zadziwiający sentyment. Tego roku postanowiłam ponownie zmierzyć się z jajami, ale w bardziej poważnej formie - miały być eleganckie panie, reliefy i przecierki. I z jakim efektem? Gdy tylko zasiadłam do pracy, od razu usłyszałam sakramentalne pytanie: A będzie jakaś kura? Przejrzałam więc moje zasoby serwetkowe i paskudne ptaszysko dalej tam było, w dodatku w dwóch egzemplarzach. No to wzięłam byka (znaczy tę kurę) za rogi (mówcie, co chcecie, ona na pewno te rogi gdzieś ma, diablica jedna!) no i zrobiłam specjalnie dla mojego Szczęścia wielkie jajo, na którym bezczelnie zezująca okiem kura jest głównym, centralnym elementem.



Serwetka mi się zużyła, więc koszmarnej kury więcej nie będzie, przepadło :) Oczywiście zrobiłam też inne reliefowe jaja, ale o nich napiszę innym razem, bo dziś zajmujemy się jedynie rzeczami, które na swój wpis czekały lata ;)

Kolejnym klamotem, który pałętał mi się nie skończony po domu, było jajo-szkatułka. Zaczęłam je dłubać ze dwa lata temu, ale nie miałam kompletnie pomysłu na pokrywkę, więc kurzyło się tylko na półce. Wreszcie się zlitowałam i po prostu potraktowałam je różanym papierem ryżowym, dołożyłam gałeczkę i białe zawijaski. I wreszcie mogłam postawić sobie szkatułkę wypełnioną słodkościami na stole :)


Szkatułka jest styropianowa, posiada ręcznie robione nóżki (tylko kompletnie nie pamiętam z czego je zwijałam), a wewnątrz wyklejona jest mozaiką z preparatu Modellier Creme. Mieści całkiem sporo czekoladek (na zdjęciu większość została już wyjedzona) i bez problemu utrzymuje cały ten słodki ciężar, nawet jeśli jest wypełniona po brzegi :)



Na koniec wrzucam jedyne wiosenne jajo akrylowe, jakie udało mi się zmontować. Robiłam je równie dawno, jak szkatułkę, jednak nigdy nie doczekało się wpisu. Dziś się rehabilituję - pstryknęłam fotki i proszę bardzo - z jaja uśmiecha się radosna królicza grupka.


Króliczki kupiłam gotowe, są to zwykłe plastikowe figurki, dość krzywe i niezbyt starannie odlane. Jedyne, co zmieniłam, to kolorystykę - przetarłam je lekko papierem ściernym i pomalowałam na nowo, porządnymi farbkami modelarskimi Vallejo Model Color. A że malować figurek nie umiem, więc wyszło jak wyszło, ale przynajmniej króliczki paskudnie się nie błyszczą.



No i to chyba koniec tego długiego, wielkanocnego wpisu. Czuję satysfakcję, że uporałam się z zaległościami i teraz w spokoju mogę oddać się tworzeniu jakiegoś nowego badziewia :) Do następnego wpisu zatem!


Kartki z jajem, jajkiem i zającem

Kartki z jajem, jajkiem i zającem

Pomiędzy pierogami, barszczem i pasztetem ciężko jest znaleźć czas nie tylko na jakiekolwiek dłubanie, ale nawet na zdjęcia gotowych tworów. I tak koszyczek, który z wielkim poświęceniem kleiłam dwa dni, właśnie wyfrunął z domu bez śladu uwiecznienia. Trudno, przepadło :) Uchowały się za to zdjęcia kilku karteczek, które rozeszły się po rodzinie, więc wrzucam.
Najpierw dwie z jajem, trochę koślawe, bo nie do końca je przemyślałam. Quillingowe zawijaski zwija się niestety dosyć długo, ale to podstawowa wada wszystkiego, co powstaje z pasków :)


Na dole tasiemka i stempelek z zamierzchłych zasobów od Tasi :)


W tle, zamiast tradycyjnego papieru scrapbookingowego - tapeta od Krysi :) Uznałam, że kolor pasuje, a faktura jest ciekawa sama w sobie.


I jeszcze trzy karteczki na żółtym i pomarańczowym Kapuśniaczku. Prawie identyczne, więc za bardzo nie ma się co rozpisywać.


Jajko to piękny stempel z Artpasji, na wierzchu zajączek z Wycinanki.


Na okrasę motylek, parę listków i napis z bloga Jolagg.


Mimo pozornej prostoty Kapuśniaczki są bardzo wdzięczne i ładne, żałuję, że nie wyeksploatowałam ich bardziej. Ale może znajdę czas w przyszłości :)


Kartki Wielkanocne

Kartki Wielkanocne

Siedem to podobno magiczna liczba oznaczająca pełnię i doskonałość. Niestety, nie zawsze. Kartki, które zrobiłam w tym roku na Wielkanoc miały się do doskonałości tak, jak moje koty do gepardów. Czyli wcale. "Może i nadchodzą święta, ale jestem chora, przepracowana i nic mi nie wychodzi" - takie przesłanie niesie 7 moich nieskomplikowanych kartek. Ale skoro zrobiłam, to wrzucam :)

Pierwsza poważna, z Dobrym Pasterzem (z odzysku) :P


Druga z naturalizowanymi kurczakami i trawką od Madzi (dziękuję!).


Trzecia wiosenna z motylkami z dziurkacza (nie bardzo wyszła).


Dwie następne to efekt moich zmagań z digi stemplami kolorowanymi kredkami wodnymi. Efekt średni, bo jeszcze nie bardzo czuję temat, ale wciągnęło mnie i będę dalej próbować :)


I na koniec dwie ostatnie w tradycyjnym kształcie jaja. Napis ze stempla cyfrowego, też od Madzi (dzięki po raz drugi).


No i w sumie to tyle. A że nie mam pomysłu na jakieś zgrabne podsumowanie, po prostu się oddalę :)


Copyright © 2016 Rzekotka - blog scrapbookingowy , Blogger