czwartek, 16 sierpnia 2012

Pewna żaba była słaba...

...więc przychodzi do doktora i powiada: "Złamałam odnóże przednie prawe". A doktor na to: "Cóż, pani żabo, trzeba było na rowerze nie jeździć zygzakiem. Zostaje pani u nas, poskładamy te puzzle do kupy, ale o blogu to może pani chwilowo zapomnieć". No to sorry, zapomniałam.


Ale niebawem na pewno wrócę!

3 komentarze:

  1. Gdyby Żaba nie jechała
    Gdyby rower gdzieś schowała
    To by w rowie nie leżała
    I by łapy nie złamała

    Ale że się Żabie chciało
    Eksplorować leśne drogi
    To ma w gipsie łapę całą
    (Choć na szczęście zdrowe nogi)

    Pozbierali panią Żabę
    Poskładali jakoś w kupę
    W gips wsadzili kości słabe
    Zastrzyk dali w żabią pupę

    No i leży nam Rzekotka
    Czasem sobie pojękuje
    Nic jej złego już nie spotka
    Bo jej dobry Vilk pilnuje

    I my też kochamy Żabkę
    (Bo nie kochać jej się nie da)
    Niech uważa na swą łapkę
    No a rower lepiej sprzeda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mowy nie ma! Przecież to nie roweru wina, że się żaba z niego stoczyła :P
    Piękny wierszyk, Emooniu, niech Cię licho :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń