czwartek, 19 lipca 2012

Jak świni siodło...

Raz do roku moja siostra zażyczyć może sobie, czego tylko dusza zapragnie. A ja, jako kochająca i w zasadzie najbliższa rodzina życzenie to zmuszona jestem spełnić. Czasem jednak oczekiwania co do owego prezentu bywają skrajnie rozbieżne. Na prezentowej liście znalazło się nieśmiertelne "chciałabym cokolwiek związanego z FF, np. kolczyki z Sefciem". Ja natomiast w głowie miałam nie sam prezent, a jego oprawę. Zachciało mi się exploding boxa, w dodatku utrzymanego w kolorystyce identycznej jak na tej wcześniej sprokurowanej kopertówce.

Zaczęłam się zastanawiać: Jak tu pogodzić tak skrajne marzenia? A potem doszłam do wniosku, że po co godzić, niech sobie żyją niezależnie :) I tak, dla Emki powstały kolczyki z gołą klatą Sefcia, a ja wyżyłam się artystycznie na pudełku. Jedno do drugiego pasuje jak świni siodło, ale co z tego? Kto powiedział, że koronki i różyczki nie mogą sąsiadować ze skórzanymi paskami i posępnym spojrzeniem Naczelnego Zua z FF? Do rzeczy zatem, zobaczmy jak wyszło. Tak prezentuje się zamknięte pudełeczko:


Po zdjęciu pokrywki rozkłada się następująco:


I teraz następują tradycyjne życzenia dla solenizantki:


Nie zaszkodzi też trochę posłodzić: 


Ponieważ solenizantka marzy o własnym domu, znalazło się i takie życzenie:


I jeszcze coś dla prawdziwej kociej mamy:


W środku pudełka kryje się stojaczek na parę kolczyków:


No i na koniec same kolczyki, które nie do końca wyszły mi tak, jak chciałam, ale niestety nie było już czasu na poprawki, zresztą solenizantka nie chciała słyszeć o przeróbkach.


W założeniu miało być śmiesznie i z jajem. W sumie nie wiem, wyszło? :)

3 komentarze:

  1. zarówno świnia jak i siodło super!

    OdpowiedzUsuń
  2. To tak można opakować prezent? Zdumiewające... Bardzo mi się podoba. Ludzie to jedna k mają talenta tak różne i wszelakie. Szkoda, że ja nie mam takiego wyczucia i umiejętności, zapłaczę tu nad sobą

    OdpowiedzUsuń