piątek, 12 listopada 2010

Zima w kulce, czyli przypływ kreatywności

Ostatnio zauważam u siebie nagłe napady kreatywności. Pomysły napadają mnie o różnych dziwnych porach (patrz chociażby bałwanki: http://rzekotka.blogspot.com/2010/10/ale-bawan.html). Wczoraj zaś, zainspirowana oglądanymi przez mojego Mężczyznę makietami kolejowymi, dłubałam mikroskopijne latarnie (przepraszam, że centralną część zdjęcia stanowi papier toaletowy, ale służył jako stojak).


Wszystkie te dłubaniny miały pozostać na długo w ukryciu, zanim nie skończę całości i nie obdaruję wcześniej wytypowanych osób, ale do diaska, nie mogłam się powstrzymać po skończeniu pierwszej kulki. Wygląda następująco:
Wewnątrz znalazło się miejsce na domki, chaszcze, bałwanka i latarnię. Kompozycja trochę mało przemyślana, ale zwalam to na karb tremy, która dopadła debiutantkę.


Z drugiej strony rośnie sobie świerczek i trochę więcej chabazia.


Inspiracją był pokaz p. Małgosi, po którym zapadłam na ciężką kulkomanię. U Migoshi na blogu bańki już dawno wiszą, a i ja wkrótce zamierzam wrzucić resztę, bardziej urozmaiconą i dopracowaną. Do zobaczenia zatem i wracam do płotów :)

3 komentarze:

  1. jestem pod wielkim wrazeniem ! super mini światki, a ty to normalnie tytan pracy :) i te latarenki - miodzio!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na widok tych przecudnych latarni wymiękłam - BOMBA!!!
    Już widzę oczami wyobraźni krakowskie klimaty banieczki z uliczką, latarniami, kamieniczkami...

    no po prostu MUSZĘ taką zrobić!

    wielkie dzięki za zwrotną inspirację ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Uff, usłyszeć taką pochwałę od Mistrzyni - bezcenne :))))) Bardzo dziękuję :)
    Latarnię zrobiłam z koralika, drucika i kawałka zwiniętej taśmy malarskiej. Wszystko pomalowałam na czarno, żeby nie było widać :)
    Teraz dłubię ławeczki z wykałaczek i mieszadełek do kawy oraz... paśnik. Nie wiedziałam, że aż tak mnie to pochłonie :)

    OdpowiedzUsuń