niedziela, 16 czerwca 2013

Wiśniowy przepiśnik

Zlot, zlot i po zlocie, a ja wciąż nie mogę się ogarnąć :) Zewsząd otacza mnie masa zaległości, każda krzyczy ze swojego kąta "Hej, zajmij się w mną w końcu!", a ja kompletnie nie wiem, w co włożyć ręce. I chociaż tak bardzo chciałoby się wsadzić nos w te wszystkie fantastyczne rzeczy, które na zlocie zostały zakupione, to jednak najpierw wypadałoby odrobić zaległości. Jedną z nich jest wspomniany w tytule przepiśnik, który trafił do rąk sympatycznej Sylwii :)


Ale od początku. Przepiśnik powstał na bazie notesu, z pozoru wydawać by się mogło, że kompletnie nieszczególnego, jednak dostrzegłam w nim dwie podstawowe zalety. Pierwsza to zewnętrzne przezroczyste okładki, chroniące wnętrze przed np. zachlapaniem pomidorową :) Druga - sprężyna, którą spięty jest notatnik mieści się w okrągłych dziurkach, mogłam więc bez problemu rozpiąć, ozdobić i spiąć okładkę, bez konieczności użycia poważnych bindujących narzędzi, których nie posiadam. Zdjęcie poglądowe notesu z tej samej kolekcji:


I zeszyt po gruntownej rewitalizacji :) Uwaga: dużo zdjęć! Do wykonania przepiśnika użyłam papierów z kolekcji Herbatka dla Dwojga oraz czerwonego i różowego papieru z Galerii Rae.


Centralnym elementem jest wycinankowa babeczka na białej serwetce. Babeczkę potraktowałam tuszem i farbą akrylową, a wisienkę dodatkowo Glossy Accents.


Napis również kolorowany tuszem i szkliwiony, jako dodatki moje ulubione liście, które pcham z uporem maniaka do właściwie każdej pracy :P Napis umieszczony jest na etykietce od Madzi i przyćwieczony do kartki za pomocą malutkiej łyżeczki.


Wnętrze również wisienkowe, na okładce malutka kieszonka (np. na przelicznik miar i wag, albo cokolwiek, co posiadaczka uzna za stosowne).


Wewnątrz zeszyt posiada trzy plastikowe przekładki. Ponieważ przekładki mają formę przezroczystych kieszonek, zawartość musiała być dość płaska. Podzieliłam więc kulinaria tematycznie i tak najpierw mamy przystawki,


...następnie dania główne,


...a na końcu oczywiście desery :)


Z tyłu przepiśnika ponownie obydwa papiery z okładki, kraciasta wstążka i oczywiście wisienka.


Na koniec bardzo przepraszam za jakość zdjęć, ale robione były o szóstej rano w pewien pochmurny dzień. Była to niestety jedyna okazja, żeby obfocić przepiśnik, bo ja jak zwykle robię wszystko na ostatnią chwilę :)


7 komentarzy:

  1. O tak... to wyjątkowy przepiśnik. Przepiękny:) Nadal się nim zachwycam, chociaż... już kartki nie są takie piękne...już zapisane moim nieszczególnym charakterem pisma i chlapnięte. No niestety, nie pomidorówką, ale blisko...sosem pomidorowym do pizzy:)

    Polecam takie przepiśniki, wygodne i ładne, a plamy dla przepiśnika to jak karabin dla żołnierza;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, jakie to jest ładne :) Wprawdzie u mnie natychmiast zostałoby zachlapane zupą z soczewicy i sosem pomidorowym, a przepisów i tak nie zapisuję, ale mniejsza o to, dla samego faktu posiadania takiego notesu (ta łyżeczka!) fajnie by było coś takiego mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, macie rację, solidna paćka nadaje autentyzmu :) W końcu wszystkie moje książki kucharskie też rozłażą się na najczęściej używanych stronach, gdzieniegdzie mają odbitego tłustego palucha, a pomarańczowe kropki to w zasadzie norma :P Niniejszym popieram paćkanie przepiśników!

    Emooniu, uwierz mi, niektóre przepisy warto zanotować. Wiem po sobie, Vilk za każdym razem jak robi sałatkę z tuńczyka to pyta o kukurydzę. A w mojej wersji nie ma kukurydzy, tylko, do diaska, GROSZEK :P
    Ja wiem, że miałaś niedawno urodziny... ale wiesz, jak jest. Jeśli Ci się łyżeczka podoba, to mówisz i masz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się wydaje, że najlepsza sałatka z tuńczykiem powinna zawierać groszek ORAZ kukurydzę :P

    Przepiśnik jest śliczny i wzbudza moją dziką zazdrość, ale nie przemęczaj się robieniem kolejnego specjalnie dla mnie. Kiedyś, w przyszłości, kiedy będę przechodzić obok kolejnego obleganego przez klientów sklepiku Rzekotka's Design, stanę sobie grzecznie w kolejce i sobie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Alez śliczne te przepisniki,az chcialo by się zjeść taką babeczke.

    Pytałaś mnie gdzie kupiłam taki gruby brokat,hmmm chyba na allegro w solniczce z biała nakrętką.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, nie uwierzysz, ale ja swój jedyny przepiśnik, jaki zrobiłam w życiu, też kleiłam na identycznym zeszycie :D
    Smakowity jest :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwierzę, bo sama Cię przecież pytałam o ten zeszyt :) Tylko to było jak zwykle dawno, dawno temu, bo ja strasznie długo planuję, zanim się za coś wezmę ;) A kolejny taki zeszyt już sobie w Chomiku kupiłam i może w końcu, za jakieś naście lat, zrobię jakiś przepiśnik dla siebie...

    OdpowiedzUsuń