niedziela, 7 listopada 2010

Obiecany talerz

Od rana dłubię, wycinam i kleję, a od ilości pomysłów spuchł mi łeb. Ponieważ skończyły mi się dostępne materiały (drżyj, Chomiku!) postanowiłam skorzystać z wolnej chwili i wrzucić zdjęcia obiecanego talerza. Z góry uprzedzam, to nie jest żadne cudo, to mój pierwszy eksperyment z krakiem dwuskładnikowym. Choćby z tego powodu cieniowanie motywu zupełnie leży i wygląda jak kupa.

Za to sam krak wyszedł całkiem nieźle, a wypełnione złotą porporiną spękania zaspokoiły moją sroczą potrzebą pstrokacizny. Średnio to wszystko do siebie pasuje, ale co tam! Latającego talerza z tego nie zrobię, posłuży za to jako patera na słodkości.


Kolejny talerz czeka w kolejce, a następny mam nadzieję wcisnąć w twórcze łapy mojej samokrytycznej siostry. Niecierpliwie czekam na wspólne krakanie :)

6 komentarzy:

  1. No, nareszcie dało się zmusić żabę do spontanicznej współpracy i talerz ujrzał światło blogowe. Teraz tylko patrzeć, jak zgłoszą się po niego kolekcjonerzy wybrakowanych fajansów z XVI wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. słodkości z takiej patery są jeszcze bardziej słodkościowe :)
    A o Chomika się nie bój, przeżyje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się ten talerz cholernie podoba, a to, zważywszy na moją niechęć do bladych bzów i rozmytej lawendy, chyba coś oznacza. Co prawda, jestem pewna, że ja swój własny talerz zepsuję, bo nie mam do takiej dłubaniny ani talentu, ani cierpliwości, ale może przynajmniej będziemy się dobrze bawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja także cierpię na lawendowstręt i solennie sobie obiecałam, że przenigdy nie skalam się tym oklepanym motywem :P A tak na poważnie - zwyczajnie nie podobają mi się te bladoniebieskie chabazie, a ponieważ są długie i cienkie zapewne trudno się je nakleja i łatwo coś sknocić.
    Wracając do talerza - tu sprawa jest jednak trochę prostsza i śmiem twierdzić, że doskonale dasz sobie radę. A talerz w cytrynki, pomarańczki czy inne tam jesienne liście na pewno będzie fajnym gadżetem na świąteczne pierniki, które mam nadzieję, że w tym roku także upieczesz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, nie martw się o coroczną dostawę gwoździ, w tym roku również zamierzam uprzykrzyć wszystkim życie moimi pierniczkami :P

    A tak poza tym, to Ty tu nie kokietuj wciskaniem mi talerza w łapy, bo sama go sobie kupiłam. I przypominam, że wisisz mi całe osiem złotych. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Pitu, pitu, nie powiem, ile Ty mi będziesz dzisiaj wisieć za bransoletkę i kolczyki :P

    A pierniczki bardzo chętnie przyjmę. Jeśli nie będą się nadawały do zjedzenia to będę nimi rzucać do kotów, albo wbijać pinezki :D

    OdpowiedzUsuń