niedziela, 30 marca 2014

Kolejny przepiśnik z fartuszkiem

Dzisiejszy przepiśnik z fartuszkiem powstał na specjalne zamówienie pewnej sympatycznej Emki. Wytyczne specjalnie - miało nie być kratek :) Wszystkie użyte papiery są zatem albo gładkie, albo owocowe, albo w drobne szewrony, zaś kratek brak. Ponieważ musiałam użyć przepięknej marszczonej wstążki z Lemoncraft, kratkowy akcent jednak się pojawił. Ale wyłącznie na fartuszku :) Zapraszam zatem do oglądnięcia zdjęć.


Przepiśnik zrobiony został na segregatorze A5, który pierwotnie miał kolor czerwony. Oklejałam go dwustopniowo: najpierw oprawiłam w postarzany papier do decoupage z motywem odręcznego pisma, a dopiero potem okleiłam papierem do scrapbookingu.


Na grzbiecie umieściłam malutki widelczyk. 


Napis tradycyjnie otrzymał komplet metalowych sztućców i błyszczącą powłokę z Glossy Accents. 


Fartuszek przewiązałam wstążką i sznurkiem, na którym zawiesiłam malutką zawieszkę z babeczką. Użyłam też wisienkowego buttona z Lemoncraft. 


Przepiśnik zawiązywany jest sznureczkiem mocowanym na dwóch ćwiekach.


A wewnątrz mamy kieszonkę, tabelkę z przelicznikiem i pięć tematycznych przekładek. 


Podobne przekładki robiłam już wcześniej, te wyszły mi trochę bardziej przestrzenne.


Właścicielka była zadowolona ze swojego nowego nabytku, mnie przepiśnik również się podoba. Jedyne zastrzeżenie mam do czerwonego papieru na przekładkach - niestety jest dość cienki, łatwo się uszkadza i odkształca pod wpływem kleju. Szkoda, bo jest ładny i pasuje do kulinarnych tematów :)


sobota, 22 marca 2014

Kolejne kartki z traktorami

Kiedy jakiś czas temu robiłam pierwszą kartkę z traktorem dla małego chłopca, byłam lekko zaskoczona, że najbardziej lubi traktory, a nie na przykład samochody czy samoloty. A potem przestałam się dziwić, bo podobne traktorowe kartki przyszło mi wykonać dla kolejnych dwóch malców. Okazuje się więc, że ukochanym pojazdem dwulatków jest traktor i już, nie ma nad czym deliberować :)

Zobaczmy więc, co mi wyszło - pierwsza karteczka powstała dla Kubusia. Miała być w zieleniach, a dodatkowym życzeniem Mamy było, by to Kubuś kierował swoim wymarzonym pojazdem. Łatwo nie było, ale w końcu udało mi się umieścić wewnątrz małego kierowcę. Poniżej zdjęcia kartki oraz pudełeczka do kompletu.




Na wierzchu pudełeczka zrobiłam specjalny digi stempelek, bo bardzo chciałam zaakcentować ten "traktorowy" charakter kartki. Wisienki na urodzinowej babeczce są z masy Marthy Stewart.


A tutaj druga kartka, trochę klonowana, ale powstawała w bardzo błyskawicznym, jak na mnie, tempie. Na całe szczęście same elementy traktora miałam gotowe. Karteczkę zrobiłam na drugie urodziny Szymka.



Na pudełeczku umieściłam imię solenizanta, również z masy plastycznej (miałam okazję przetestować w końcu formę z literkami :) Są świetne, jedyny problem jakie stwarzają - polskie znaki, które trzeba sztukować.



Muszę się też przyznać, że zapałałam szczerą miłością do taśm washi. Oklejam nimi większość pudełek na kartki. Kubusiowa dostała taśmę w ptaszki, Szymkowi bardziej pasowała czerwona w groszki.


Na koniec uwaga techniczna - kartki są spore, mają 15 x 15 cm, a mimo to traktory ledwie się mieszczą i zostaje niewiele miejsca na jakieś inne dodatki. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie robić traktorów malutkich, w końcu to one grają tu główne skrzypce, poza tym przypuszczam, że maluchom podobają się duże, wyraźne motywy. Gdyby więc jeszcze kiedyś przyszło mi robić kolejną kartkę z traktorem - zapewne będzie podobnie wyglądać ;)


niedziela, 9 marca 2014

Kartka pop-up i exploding box dla szalonego rowerzysty ;)

Dzisiejszy wpis sponsoruje literka "H" jak Holandia oraz cyfra "2", bo post będzie podwójny :) Dlaczego Holandia? Bo obydwie prezentowane dziś prace musiały pokonać właśnie taką odległość, by trafić do adresatów. No to do dzieła!

Wszystko zaczęło się od Kasi, której marzeniem było dostać się na specjalny kurs dla instruktorów fitness. Z okazji imienin dostała więc taką oto dopasowaną tematycznie kartkę, a że miało być przestrzennie i nawiązywać do siłowni, więc zrobiłam coś na kształt popularnych kartek pop-up. Kartkę utrzymaną w zieleniach schowałam w skromnie ozdobionym pudełeczku.


 Wierzch miał odrobinę sugerować, co znajduje się wewnątrz kartki, stąd ta ćwicząca blondynka :)


A wewnątrz mamy trening pełną parą - dwa przestrzenne elementy i etykietka z miejscem na wpisanie życzeń. 


Kasia była zadowolona z niespodzianki, którą otrzymała. Notabene: dostała się na wymarzony kurs, więc życzenia się spełniły :) A potem poszło błyskawicznie - dla swojego znajomego zamówiła na urodziny takie oto pudełeczko:


Dostałam bardzo szczegółowe wytyczne odnośnie zawartości boxa. Miało być niekonwencjonalnie, bo solenizant, mimo zaawansowanego wieku, jest młody duchem i odrobinę zwariowany ;) Ponieważ z wykształcenia jest architektem i kocha polskie zabytki, w pudełku miały znaleźć się nawiązujące do tego faktu grafiki (Kasia pochodzi z Krakowa, więc dylematów nie było). Jubilat jest również zapalonym rowerzystą, to również miało się bardzo rzucać w oczy. Dodatkowym życzeniem było umieszczenie zdjęcia solenizanta oraz krótkiego tekstu życzeń. Mając to wszystko w głowie, przygotowałam coś takiego:


Tutaj widok z góry:


A tu dwa zbliżenia na najważniejszą część pudełka, gdzie pozwoliłam sobie na małą przestrzenną kompozycję. Jak tylko usłyszałam, że tematem przewodnim ma być rower, od razu pomyślałam, że wykorzystam to czarno-czerwone cudo :) Mamy więc rower oparty o drzewo, krzaczki i wysypaną piaskiem ścieżkę. 



Projekt z początku wydał mi się dość karkołomny, wyszło chyba jednak całkiem nieźle :) Tworzyło mi się lekko i przyjemnie, fajnie się też bawiłam, bo lubię wyzwania i prace bardzo mocno spersonalizowane. Dzięki temu obdarowany ma świadomość, że nie dostaje gotowca ze sklepowej półki, ale coś wyjątkowego, przygotowanego specjalnie na tę szczególną okazję. To ogromna satysfakcja, mieć wkład w czyjeś małe szczęście :)

niedziela, 2 marca 2014

Czarno-różowy notatnik i okładka kulinarna :)

Jakiś czas temu miałam przyjemność wykonać notes w czarno-różowej kolorystyce, konkretnie taki. Nie minęło dużo czasu, a notes doczekał się brata bliźniaka. Niestety, musiał swoje odczekać w długiej kolejce i dopiero teraz zamieszczam jego zdjęcia. Tak więc dzisiejszy post w zasadzie powinien być opatrzony dodatkową klauzulą "nadrabiamy zaległości". Zresztą, kilka następnych wpisów, które szykuję - również :)

Ale do rzeczy, tak prezentuje się okładka notesu:


Ponownie użyłam galeriowych papierów "Ciemna Noc" i pastelowego różu. W centralnym miejscu miało znaleźć się logo właścicielki, umieściłam je więc w rameczce i przyozdobiłam kwiatkami. Ten biały szydełkowy jest z Lemoncraft.


Tu mamy rzut oka na przód i tył jednocześnie.


A tak prezentuje się środek z kieszonką i przekładkami tematycznymi. Zawsze bardzo mocno ubolewam, że przekładki muszą być absolutnie płaskie, żeby zmieściły się w foliowych koszulkach. Ręce aż same rwą się do wyginania listków, cóż z tego, skoro i tak nie było by tego widać...


Właścicielką notesu jest Kasica, która tworzy przeróżne piękne rzeczy ze wstążek. Przyznam szczerze, że nawet nie miałam pojęcia, iż istnieje coś takiego jak kanzashi, a jak już dowiedziałam się, co to takiego, aż złapałam się za głowę, ile jest z tym pracy i ile potrzeba precyzji, żeby tworzyć takie dzieła. Zresztą, zobaczcie sami tutaj :)

A na deser jeszcze jedna zaległa praca - tym razem okładka o tematyce kulinarnej. Powstała na zamówienie Jowity, która postanowiła sprezentować własnoręcznie zrobioną książkę kucharską swojej mamie. Sama opracowała i wydrukowała przepisy, a mnie poprosiła o wykonanie okładek. Ponownie wykorzystałam motyw z rękawicą kuchenną, którą tym razem ozdobiła kokardka z masy plastycznej.


Cała książka jest spięta przy pomocy kółeczek, dzięki czemu będzie mogła w przyszłości zwiększać swoją zawartość.


O tym, że ta praca również należy do bardzo zaległych niech świadczy fakt, że Jowita sprezentowała mamie tę książkę pod choinkę... ;)

A że wyszedł mi dzisiaj bardzo długi post, nie pozostaje nic innego, jak najszybciej go zakończyć. Dobrego wieczoru!