sobota, 24 sierpnia 2013

Kartka ślubna z ramką

Dziś zdjęcia ślubnej kartki - kopertówki, ale w trochę nietypowej formie. Użyłam gotowej bazy DL Anita's, którą przycięłam na kształt fali, a od wewnątrz dokleiłam kieszonkę. To ta fioletowa część na dole :)


Do wyprodukowania koperty posłużył mi niezły papierowy koktajl - wprawne oko dojrzy tu Tiul i koronkiSpecial Moments oraz cieniowany na fioletowo papier z Wycinanki, który kupiłam całe wieki temu i wreszcie do czegoś użyłam.


Drugim fioletowym elementem jest ramka z masy plastycznej Marthy Stewart, w której się zakochałam (znaczy w masie, nie w ramce). Początkowo podchodziłam do niej jak pies do jeża, teraz stwierdzam jednak, że to fantastyczna rzecz. Masa jest leciutka, bardzo plastyczna, pięknie odwzorowuje kształty, sama schnie i nie trzeba jej wypiekać w piekarniku, w dodatku grzecznie dogaduje się z klejem i dobrze trzyma na papierze. Tylko wciąż mam za mało foremek silikonowych do jej używania i łakomie rozglądam się tu i ówdzie za jakimś nowym nabytkiem ;) Ale to tak na marginesie. W ramce przysiadł sobie motylek od Nowalinki, a towarzyszą mu różowe kwiatuszki i magnoliowe listki. 


Do tego parę ozdóbek, kawałek wstążki i gotowe. Kartka ląduje na półce, ja wsadzam nos w nowe dłubanie, a Wam życzę miłego wieczoru i słodkich snów :)

niedziela, 18 sierpnia 2013

Niedzielny obiad... po indyjsku :)

Co jedliście dzisiaj na obiad? U nas na stole zagościł taki zestaw:


Talerz indyjskich różności jako alternatywa dla rosołu i schabowego, czy też karkówki i skrzydełek z grilla :) W dodatku absolutnie bez mięsa, a mimo to całość smaczna i pożywna. Na zdjęciu chole chaat, matar paneer, roti i chucumber. Konia z rzędem temu, kto odgadnie o co chodzi :)

Serdeczne pozdrowienia dla miłośników kuchni indyjskiej!

niedziela, 11 sierpnia 2013

Pudełeczko na tealighty

Miało być słonecznie i letnio, ale wyszło chyba trochę jesiennie. Żółtopomarańczowe pudełeczko na świeczki - mały dodatek do prezentu, za to ręcznie wykonany :)


Pudełeczko zrobiłam z papieru wizytówkowego, wewnątrz mieści się 6 świeczuszek, tak jak w tradycyjnym opakowaniu na zapachowe tealighty.


Zbliżenie na detale, centralny element to motylek z Marianne Design. Fajny, tylko czemu na takim cienkim papierze wydrukowany, że aż musiałam go wzmacniać kartonem? ;)


Nie ustrzegłam się paru błędów, zwłaszcza przy używaniu nagrzewnicy, ale jak to mówią - "Ćwiczenie czyni mistrza", więc pewnie następnym razem będzie lepiej :)