poniedziałek, 24 czerwca 2013

Przepiśnik z kuchenną rękawicą

Zrobiłam się chyba monotematyczna, bowiem dziś nie będzie o niczym nowym, a o kolejnym przepiśniku. Tym razem na warsztat wzięłam zwykły czerwony segregator w formacie A5 z solennym postanowieniem, że nie będzie po nim widać masowej produkcji fabrycznej ;)

Boczki przepiśnika okleiłam taśmą washi w pomarańczowe paski, a następnie ubrałam w papiery, ponownie z Herbatki dla Dwojga.


Przepiśnik jest bliźniaczo podobny do swojego poprzednika, po części z braku czasu, po części ze świadomego wyboru. Napis na etykietce otrzymał jednak komplet sztućców :)


Centralnym elementem jest kuchenna rękawica - duża, własnoręcznie narysowana, wycięta i przeszyta białą nitką. Bardzo chciałam spróbować, czy podołam takiemu zadaniu, na szczęście truskawkowy papier od Rae ma te malutkie kropeczki, które bardzo ułatwiły wyszycie ukośnego wzorka :)  


Środek - a w nim tradycyjnie kieszonka na zapiski.


Wewnątrz segregatora wpięłam gotowe przekładki z bazy na książkę kucharską, którą kupiłam w Scrapińcu. Tekturki lekko potuszowałam, żeby można było je bezkarnie macać paluchami i nie obawiać się o wybrudzenie. Powtórzyłam wcześniejszy układ z przystawkami, daniami głównymi i deserami.




Na końcu przepiśnika wpięta jest przezroczysta koszulka zasuwana na zamek - na szczególne archiwalne karteczki, kuchenne skarby i inne drobiazgi. Na wewnętrznej okładce mamy też malutką serwetkę i jabłuszko...


...które w powiększonej wersji zdobi tył przepiśnika.


Najwięcej problemu sprawił mi chyba sam papier, który nie bardzo chciał się kleić do plastikowych okładek, zmuszona więc byłam użyć mocniejszego (i niesamowicie śmierdzącego) kleju UHU. To była chyba dobra decyzja, bo choć klej jest trudniejszy w użyciu, to jednak klei na mur beton.

Przepiśnik pojechał do Warszawy i mam nadzieję, że Obdarowanej przyniesie chociaż troszkę radości i pożytku :)

Pięknie dziękuję za wcześniejsze komentarze i życzę miłego wieczoru!

niedziela, 16 czerwca 2013

Wiśniowy przepiśnik

Zlot, zlot i po zlocie, a ja wciąż nie mogę się ogarnąć :) Zewsząd otacza mnie masa zaległości, każda krzyczy ze swojego kąta "Hej, zajmij się w mną w końcu!", a ja kompletnie nie wiem, w co włożyć ręce. I chociaż tak bardzo chciałoby się wsadzić nos w te wszystkie fantastyczne rzeczy, które na zlocie zostały zakupione, to jednak najpierw wypadałoby odrobić zaległości. Jedną z nich jest wspomniany w tytule przepiśnik, który trafił do rąk sympatycznej Sylwii :)


Ale od początku. Przepiśnik powstał na bazie notesu, z pozoru wydawać by się mogło, że kompletnie nieszczególnego, jednak dostrzegłam w nim dwie podstawowe zalety. Pierwsza to zewnętrzne przezroczyste okładki, chroniące wnętrze przed np. zachlapaniem pomidorową :) Druga - sprężyna, którą spięty jest notatnik mieści się w okrągłych dziurkach, mogłam więc bez problemu rozpiąć, ozdobić i spiąć okładkę, bez konieczności użycia poważnych bindujących narzędzi, których nie posiadam. Zdjęcie poglądowe notesu z tej samej kolekcji:


I zeszyt po gruntownej rewitalizacji :) Uwaga: dużo zdjęć! Do wykonania przepiśnika użyłam papierów z kolekcji Herbatka dla Dwojga oraz czerwonego i różowego papieru z Galerii Rae.


Centralnym elementem jest wycinankowa babeczka na białej serwetce. Babeczkę potraktowałam tuszem i farbą akrylową, a wisienkę dodatkowo Glossy Accents.


Napis również kolorowany tuszem i szkliwiony, jako dodatki moje ulubione liście, które pcham z uporem maniaka do właściwie każdej pracy :P Napis umieszczony jest na etykietce od Madzi i przyćwieczony do kartki za pomocą malutkiej łyżeczki.


Wnętrze również wisienkowe, na okładce malutka kieszonka (np. na przelicznik miar i wag, albo cokolwiek, co posiadaczka uzna za stosowne).


Wewnątrz zeszyt posiada trzy plastikowe przekładki. Ponieważ przekładki mają formę przezroczystych kieszonek, zawartość musiała być dość płaska. Podzieliłam więc kulinaria tematycznie i tak najpierw mamy przystawki,


...następnie dania główne,


...a na końcu oczywiście desery :)


Z tyłu przepiśnika ponownie obydwa papiery z okładki, kraciasta wstążka i oczywiście wisienka.


Na koniec bardzo przepraszam za jakość zdjęć, ale robione były o szóstej rano w pewien pochmurny dzień. Była to niestety jedyna okazja, żeby obfocić przepiśnik, bo ja jak zwykle robię wszystko na ostatnią chwilę :)


niedziela, 2 czerwca 2013

Komplet z okazji święceń kapłańskich

Muszę przyznać, że stworzenie kompletu, który jest przedmiotem dzisiejszego wpisu, było dla mnie nie lada wyzwaniem. Temat trudny i zupełnie "nie mój", w dodatku brak materiałów i pomysłu, ale czego się nie robi dla rodziny ;) Zwłaszcza, że pracowałam ściśle według wytycznych i wskazówek Zamawiającej :)

Na komplet składa się pudełko i kartka, wszystko utrzymane w niebiesko-białej kolorystyce. Użyłam tego papieru z zestawu Lekcja Miłości i jasnoniebieskiej Jutrzenki z Galerii Papieru.


Na kartkę miałam naprawdę niewiele czasu, więc w moim odczuciu wyszła dość chaotyczna ;)


Nie mogło natomiast zabraknąć na niej moich ulubionych liści i etykietek, które dzięki uprzejmości Madzi wycinam na okrągło :)


Pudełeczko powstało wcześniej i jest trochę bardziej stonowane, przynajmniej z wierzchu.


W środku miał być prezent "z jajem" - samochód na nową drogę życia. Model poniżej jest tylko poglądowy, pożyczyłam go, by móc dopasować mniej więcej rozmiar "garażu". Obdarowany dostał natomiast niebieski kabriolet ;)


Po obu stronach drogi zrobiłam kieszonki, w których znalazło się miejsce i na życzenia, i na instrukcję obsługi auta ;)


Z tego, co wiem, prezent się spodobał, a obdarowany docenił poczucie humoru pomysłodawców :)