czwartek, 31 stycznia 2013

Czekoladownik z różami

Dziś czekoladownik dla pewnej sympatycznej Kasi, która lubi róże :) Co prawda w trakcie pracy jeszcze nie wiedziałam o Kasi upodobaniach w tej kwestii, ale za to później usłyszałam, że idealnie wstrzeliłam się w temat. Miło wiedzieć, że praca własnych rąk podoba się komuś i przynosi radość :)

Czekoladownik jest kolejną wariacją na temat "Lubię papiery z Magicznej Kartki". Ponownie wykorzystałam kolekcję "Skarby Czasu" oraz "Niewinność". Wyszło dość pastelowo, ale o dziwo, jestem zadowolona :)



Ramka tradycyjnie z Wycinanki, potraktowałam ją jaśniejszym i ciemniejszym brązowym tuszem.


Na dopracowanie wnętrza niestety brakło czasu. Zrobiłam tylko pasek na środku, za który wsunęłam kartkę z życzeniami. No i najważniejsze - słodki wkład do środka :) Musiałam mocno walczyć ze sobą, żeby go nie pożreć w trakcie robienia kartki :)


Spodobała mi się taka słodka forma składania komuś życzeń. Z pewnością stworzę kolejne kartki na czekoladę. Może nawet jedną... dla siebie? :)

niedziela, 20 stycznia 2013

Kartka dziadkowo-babciowa

O Dziadkach i Babciach nie sposób nie pamiętać, zwłaszcza, że wkróce świętują. Poniżej zdjęcia kartki, którą jutro, mam nadzieję, otrzymają :) Kartki powstały dwie, ale że były prawie identyczne, na zdjęcia załapała się tylko jedna.


Wykorzystałam papiery z Magicznej Kartki - Skarby Czasu oraz Niewinność, a reszta to Pastelowa Rapsodia - kawowy wewnątrz i niebieski na zewnątrz kartki.


Nie sposób nie wspomnieć o tekturkach - zawijaski są oczywiście z Wycinanki - jak dla mnie absolutnie najlepszego sklepu z tekturowymi elementami. Napis natomiast jest od Joli.


Miłego wieczoru!

środa, 16 stycznia 2013

Bombki dekorowane od środka - szopka, domek i jeszcze coś :)

Po tygodniowym leżeniu plackiem w łóżku w końcu jakoś się zreanimowałam i chociaż wciąż kaszlę niczym suchotnik, postanowiłam definitywnie rozprawić się z zaległym tematem świątecznym :) Będzie więc o bombkach akrylowych w kilku odsłonach.

Odsłona pierwsza - czyli bombka z szopką. Tworzona w wielkim stresie i pod presją czasu, bo miała jechać do Warszawy jako prezent. Niestety, nie pojechała i póki co grzecznie stoi na półce, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Szopka w znaczeniu architektonicznym, to znaczy drewniana buda - została w całości zmontowana przeze mnie z tektury, deseczek, patyczków i kory. Nie do końca jestem z niej zadowolona, ale co się dziwić, budowlańcem nie jestem. Figurki natomiast są dziełem Vilka, który zasłużył sobie na duże ciastko, bo dzielnie malował i cieniował pomimo paskudnego choróbska. Wydaje mi się, że całość wyszła całkiem niezła, jak na takie wariackie warunki :)





Odsłona druga - bombka z zielonym domkiem. Zdjęcia niestety kiepskie i tylko z zewnątrz, bo w ferworze walki nie zdążyłam pstryknąć żadnych fotek przed zamknięciem. Wewnątrz tradycyjnie domek, lampa z koralików, ścieżka z kamyczkami, choinka i płotek. 




I odsłona trzecia - czyli nadal bombka, nadal akrylowa, dekoracja również od wewnątrz... ale mimo wszystko efekt zupełnie inny :) Forma też nie ta sama, bo te akurat bombki mają postać płaskich medalionów. No i technika inna, bo jest to klasyczny decoupage, chociaż zamiast serwetki czy papieru ryżowego użyłam zwykłych kolorowych wydruków. Na przekór stereotypom nie ma tu ani Mikołaja, ani aniołków, ani choćby gwiazdki. Jest za to Fang, Lightning i Snow, czyli postacie z Final Fantasy XIII. Prezent dla wiadomo kogo :)



Uff, no i to chyba tyle, jeśli chodzi o zaległości. Gratulacje dla wszystkich, którzy dotarli do końca wpisu :) Miłej nocy!