poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Jajo, jajco, jajuszko :)

Przez palce przeciekają mi ostatnie minuty świątecznej wolności, a od jutra znów trzeba będzie rzucić się w wir pracy. W związku z powyższym zaczynam zdradzać objawy typowej "niedzielnej depresji przed poniedziałkiem". Aby więc złagodzić to wrażenie zasiadłam przed kompem z silnym postanowieniem podzielenia się z szanownymi Czytaczami moją opinią na temat jajka. A brzmi ona następująco: "Mam serdecznie dość jakichkolwiek jajek". Może dlatego, że dłubałam kartki świąteczne, na których jajka występowały masowo. Może dlatego, że w przeciągu trzech dni zjadłam więcej jajek niż z reguły w dwa tygodnie. Może dlatego, że stworzyłam wiosenne jajko wypełnione wewnątrz zajączkami, ale jestem zła, bo kompletnie nie wyszły mi jego zdjęcia. A może dlatego, że nawet słodycze, które pochłaniałam, miały kształt jajek i również z jaja podawane były? Jakkolwiek by nie było, jestem przejajczona i widać to na każdym kroku. Choćby na wspomnianych już wcześniej kartkach. Poniżej wszystkie, które udało mi się zrobić, a kto dostał życzenia, niech swojej kartki poszuka ;)

Na pierwszy ogień kolorowa zbieranina - kartka z koszyczkiem, z rozbrykanymi zającami i z jajem, które miało udawać witrażowe:

Następnie zajączki - szary ze złotym dzwoneczkiem i nieśmiały biały z miękkiego filcu:

Dwie kartki jasnozielone z motywem oczywiście jajowym, koronką i filcową trawką:

Dwie niebieskie, z kwiatową wstążką i kartonem falistym, bo bardzo spodobało mi się to połączenie i przekornie chciałam zrobić coś w lekko chłodniejszej tonacji:

Dwie wściekło-żółte z papierowymi kwiatkami i guziczkami:

Dwie z maszerującymi kurczakami i zającami:

Oraz dwie z pojedynczym zajączkiem:

No i żeby nie być gołosłownym wrzucam też zdjęcie owego jaja do podawania jajek. Póki co, sam dół, bo góra jeszcze nie jest skończona. Dołowi też przydałoby się wykończenie, choćby warstewka lakieru, ale to już innym razem. Ważne, że jajco egzamin zdało i nie runęło pod słodkim ciężarem:


A na sam koniec moja dzisiejsza wpadka, niczym gwóźdź do zajajczonej trumny. Przy wspólnie rozwiązywanej krzyżówce (oczywiście miała kształt jaja) prześcigaliśmy się w odgadnięciu hasła końcowego. Widząc ujawnioną część liter palnęłam: "Pająk i jajeczko". Hasło brzmiało "Zając i baranek".

2 komentarze:

  1. ja bardzo dziekuję za życzenia przykicane na szarym zającu ...
    kartki bardzo udane, aż strach pomysleć co pokażesz jak się uwolnisz od tego projektu

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się uwolnię, to będę leżeć i nie robić absolutnie NIC, planuję urlop :D
    Mnie bezustannie zachwycają kartki Madzi, tyle ma dziewczyna pomysłów, że co rusz mnie zaskakuje. No i na koniec najważniejsze: grzechem by było nie wspomnieć, że kartki powstały dzięki Twojej wydatnej pomocy - nieustającej motywacji i użyczeniu sprzętu tuszująco-stemplującego ;)

    OdpowiedzUsuń