niedziela, 31 października 2010

Uciekając przed zgłodniałą hordą...

Koty niestety nie mają automatycznej funkcji zmiany czasu letniego na zimowy. Domagają się więc obiadu godzinę wcześniej, a ja postanowiłam być nieugięta. Z tego powodu zmuszona byłam zabarykadować się w pokoju i wysłuchuję kocich wrzasków przez drzwi. Dla odreagowania popełniam ten oto wpis, wyjaśniający moje podejście do kotów rasowych.

Za co lubię koty rasowe?

1. Za umiejętność zasypiania w każdych warunkach i o dowolnej porze.


2. Za fotogeniczność i pogodę ducha.


3. Za niekłamany urok osobisty, intrygujące spojrzenie i arystokratyczną urodę.


4. Za wylewność i umiejętność właściwego doboru przyjaciół.


Za co nie lubię kotów rasowych?

1. Za zarozumiałość i pychę.


2. Za wygląd urągający wszelkim normom estetycznym i drażniące podobieństwo do obcych form życia.


3. Za próżność i niezdrowe zamiłowanie do błyskotek.


4. Za nudę, marazm i ostentacyjnie okazywane zmanierowanie.


Zdjęcia pochodzą z ubiegło- i tegorocznej wystawy kotów rasowych :)

1 komentarz:

  1. Gwiazdą całej notki jest niewątpliwie myszka z ostatniego zdjęcia ;) Nie dziwię się minie kota, nikt nie lubi robić za tło :P

    OdpowiedzUsuń