wtorek, 12 października 2010

Świecznik na jesienne wieczory

W oczekiwaniu na jesienną słotę i wieczory przy herbatce z cynamonem i goździkami popełniłam taki oto świecznik na jednego tealighta. Drewniany świecznik pomalowałam farbą w kolorze kości słoniowej i ozdobiłam wzorkami z serwetki. Te krzywe brązowe fifajstry na górze świecznika to już niestety moja radosna twórczość wykonana pędzelkiem :)


Świecznik pomalowałam kilkoma warstwami lakieru - najpierw zwykłego błyszczącego, potem szklącego (daje świetny efekt gładkiej i błyszczącej powierzchni). Wypukłe kropeczki zrobiłam złotym perlen penem.


Nie jest to może wybitne dzieło sztuki, ale i tak cieszy oko. Przyda się na chłodne, jesienne wieczory dla ocieplenia atmosfery. Tylko cynamonowe świeczki muszę dokupić :)

3 komentarze:

  1. i nic nie powiedziałaś ....
    świecznik (jak wszystko co wychodzi spod twoich łapek) jest cudny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jest! :) A ja żądam pokazania talerza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zmówiłyście się, czy co?
    Świecznik jest co najwyżej poprawny technicznie :P Ale fajny jest w dotyku i to w nim lubię :)

    Talerz też będzie, tylko nie wiem kiedy. Światło musi być jakieś, żebym zdjęcia mogła zrobić. Jak się do późna pracuje, to zdjęcia jedynie w soboty :(
    A tak w ogóle - koniecznie proszę wykonać własny talerz i samemu się nim pochwalić, Emooniu!

    OdpowiedzUsuń